
Tak to ja. Po raz setny, tysiączny powracam z
nowym imagem, niczym celebrytka z pierwszych stron gazet.
Z nową szkołą, a przecież liceum brzmi już tak poważnie.
Z nową fryzurą, bo chwilowo potrzebowałam zmian. Z czym jeszcze... A może bez czego? Bez niego. Tak, dla tych którzy zaglądali Tu do mnie, i nie mieli dość moich bazgrołów, tak, moi kochani, mili, w tym momencie ryczę nad klawiaturą. Zrobiłam to, odważyłam się.
Było kolorowo, świetnie, wręcz idealnie<3 Rozmowy do 4 rano i nawet spotkanie. Można powiedzieć nie jedno.
Tyle rzeczy się wydarzyło. Tyle uśmiechu, tyle radości i emocji. Dzisiaj. Dzisiaj mamy trzeciego, bodajże? To bez znaczenia. Dzisiaj... Pustka. Dzisiaj czuję się jakby ktoś mi coś zabrał.
Moment, chyba serce. Tak.. Ktoś mi je bezczelnie zabrał.Cholera, ma moje serce, całe, prawie nowe, tylko trochę polepione, posklejane, a nie mówi mi już cześć na ulicy. Będzie tak jakbyśmy się nigdy nie poznali? Czy to nie fragment filmu, który niedawno tak bardzo lubiłam ? W filmach zawsze są
happy endy. Może i tym razem.. Obudzisz się i powiesz sobie 'cholera, co ja odpierdalam. brakuje mi tych rozmow. jej mi brakuje' Kiedyś tak będzie prawda? I pwoesz mi dlaczego nie powiedziałeś nawet słowa wyjaśnienia. Nie powiedziałeś spierdalaj, żegnaj, było miło ale cześć. Nic nie powiedziałeś. Nie spytałeś się nawet, czy dam sobię bez Ciebie radę...
Hej... wiara w pozytywy działa tak?
Więc proszę, niech zadziała i tym razem... Bo marzenia się przecież spełniają. Prawda?...
P.